Kto odczuwa lekki niepokój słysząc słowo: dieta? To słowa kojarzy się nam z wyrzeczeniami, ograniczeniem, czymś nieprzyjemnym. A przecież dieta to sposób odżywiania. Każdy z nas stosuje jakąś dietę! Można powiedzieć: ilu ludzi, tyle diet. Nawet członkowie jednej rodziny, jedzący wspólne posiłki, mają inna dietę. Może jedzą te same potrawy, ale proporcje są trochę inne i już ich dieta różni się. Każdy z nas jest indywidualnością biochemiczną, ma inne potrzeby, inaczej przyswaja pokarmy. Dlatego NIE MA JEDNEJ DIETY DLA WSZYSTKICH. Słusznie! Ale są pewne ogólne zasady, które odnoszą się do wszystkich. Opiszemy je tutaj. Będziemy też opisywać różne diety. Osoby, które je stosowały i mają własne doświadczenia, pozytywne lub negatywne, zapraszamy do podzielenia się nimi na naszym forum w dziale „Żywienie”.


Co to jest dieta?
Kto odczuwa lekki niepokój słysząc słowo: dieta? To słowo kojarzy się nam z wyrzeczeniami, ograniczeniem, czymś nieprzyjemnym. A przecież dieta to sposób odżywiania.

Kto odczuwa lekki niepokój słysząc słowo: dieta? To słowa kojarzy się nam z wyrzeczeniami, ograniczeniem, czymś nieprzyjemnym. A przecież dieta to sposób odżywiania, który stosujemy.

Każdy z nas ma jakąś dietę.
Można powiedzieć: ilu ludzi, tyle diet. Nawet członkowie jednej rodziny, jedzący wspólne posiłki, mają inna dietę. Jeden zje więcej mięsa, inny więcej warzyw i już jest różna dieta. Nawet, jeśli jedzą to samo mięso i te same warzywa. Ale proporcje są inne i już ich dieta różni się. Znalazłam niedawno nasze stare rodzinne notatki z karmienia moich bliźniaczek. Niestety, to był już moment, kiedy były karmione butelką i to „na żądanie”. Nie sposób pamiętać przebiegu całego dnia, więc osoba karmiąca (ja albo mąż) zapisywaliśmy, ile która zjadła podczas poszczególnych karmień. Różnice są bardzo pouczające np. jedna zjadła 90 ml, a druga 150 ml. Pod koniec dnia sumowaliśmy ogólną ilość wypitej mieszanki. Ta sama dziewczynka każdego dnia jadła inne ilości, a poszczególne posiłki różniły się między sobą nawet znacznie. Niby jadły to samo, ale już wtedy miały inna dietę.

Nie ma jednej diety dla wszystkich.
I tak powinno być. Każdy z nas jest indywidualnością biochemiczną, ma inne potrzeby, inaczej przyswaja pokarmy. Częściowo jest to uwarunkowane genetycznie. Zdarza się, że są rodziny, w których jest upośledzone przyswajanie jakiś pierwiastków. Ale jest to zależne nie tylko od genów.
Pierwiastki i mikoelementy, które zjadamy w pokarmach (lub przyjmujemy jako suplementy) mogą być różnie przyswajane zależnie od „towarzystwa”. Są pierwiastki wspomagające przyswajanie innych pierwiastków lub wręcz do tego przyswajania niezbędne jak magnez dla wapnia. Są też takie, które blokują przyswajanie innych, np. wit. C miedzi. Te wspierające się nazywamy synergistycznymi, a te blokujące – antagonistycznymi.
Długotrwałe jednoczesne przyjmowanie antagonistycznych mikroelementów, zwłaszcza przy niewłaściwie ustawionej suplementacji, może spowodować ich niedobory. Myślimy: „Niemożliwe, nie może mi tego brakować! Przecież ja to właśnie łykam!”. Owszem, łykam, ale jednocześnie blokuję przyswajanie.
O ile mamy wpływ na zażywane suplementy i łączenie pokarmów, o tyle na geny raczej nie. Stąd mogą być różne potrzeby dietetyczne różnych ludzi.

Nie można ustalić diety na stałe
Potrzeby nasze zmieniają się i dobrze by te zmieniające się potrzeby brać pod uwagę.
Zmieniają się zależnie od wieku: innego żywienia wymaga noworodek, innego niemowlak, a przecież to tylko miesiące różnicy. Oddzielnym tematem są potrzeby żywieniowe seniorów.
Nasze potrzeby zmieniają się zależnie od trybu życia: ruchliwe dziecko, siedząca praca, ćwiczenia na siłowni czy chora osoba leżąca. I nie są to tylko różnice w wielkości czy kaloryczności posiłków, ale także w ich składzie i proporcjach. Człowiek pracujący umysłowo musi specjalny nacisk położyć na odżywianie mózgu, a pracujący fizycznie na większą energetykę posiłków.
Są też sytuacje specjalne. Inaczej powinna się odżywiać kobieta będąca w ciąży lub karmiąca piersią. Ideałem byłoby, gdyby kobieta, a nawet para, planująca posiadanie dziecka przygotowała się do tego poprzez odpowiednie odżywienie organizmu. Niedobory pewnych pierwiastków mogą uniemożliwić jak to określają lekarze „uzyskanie ciąży” lub donoszenie ciąży. Inne niedobory powodują powstawanie wad dziecka. Znamy już niedobory, które mogą powodować rozszczep kręgosłupa, wadę cewy nerwowej czy zespół Downa.
Dodatkowo, rozwijający się organizm dziecka, potrzebuje budulców i zabiera je z organizmu matki bez żadnych oporów. Podobnie jest w czasie karmienia piersią. Żywienie kobiety w tym okresie powinno być szczególnie wzbogacone jakościowo. Co nie oznacza dużych ilości. Częstym błędem jest jedzenie „za dwoje”, co oznacza podwójną ilość. Efektem są nadprogramowe kilogramy, które nie tak łatwo potem stracić. Oczywiście kobieta przybiera na wadze będąc w ciąży i po porodzie nie chudnie od razu. To jest pozytywne, zmagazynowana niewielka ilość tłuszczyku jest wykorzystywana w czasie karmienia. Kobieta wtedy naturalnie chudnie, bo zapasy wykorzystywane są przy wytwarzaniu pokarmu.

Dieta a choroby
W Polsce oficjalnie 80 jednostek chorobowych uznawanych jest za dietozależne, w Stanach Zjednoczonych ponad 140.Dietozależne tzn. spowodowane prze nieprawidłowe odżywianie.
Usłyszałam tę wiadomość na kursie dietetyki i suplementacji w Instytucie Żywności i Żywienia w Warszawie. Dla mnie nie była zaskoczeniem, wiedziałam o tym już wcześniej, ale część słuchaczy, w tym niektórzy lekarze, była zaskoczona. Dlaczego? Na studiach medycznych nadal mało się mówi o znaczeniu diety, o wpływie pierwiastków i mikroelementów zawartych w pożywieniu na stan zdrowia człowieka.
Nieżyjący już prof. Julian Aleksandrowicz do końca życia walczył o umieszczenie tych informacji w szerszym zakresie w programie studiów medycznych. Mój przyjaciel-lekarz, z którym pracuję, powiedział ze smutkiem, że miał tylko 6 godzin wykładów na temat odżywiania. Jeśli lekarz sam nie zainteresuje się tym tematem, to jak możemy oczekiwać, że będzie mógł coś doradzić pacjentom?
Oczywiści, są choroby, które wiążemy bezpośrednio ze sposobem odżywiania. Należą do nich choroby układu pokarmowego, cukrzyca. Wiemy, że wtedy utrzymanie diety jest niezbędne. Ale to nie wszystkie przypadki.

Czy zmiana diety może pomóc?
Skoro wiemy, że „złe” odżywianie może spowodować chorobę, to pytanie: czy „dobre” odżywianie może leczyć, nasuwa się automatycznie.
Z mojej praktyki i obserwacji mogę powiedzieć: są przypadki, w których bez zmiany sposobu odżywiania, leczenie przynosi znikome lub doraźne efekty.
Na tej stronie nie będziemy się zajmowali udzielaniem porad w takich przypadkach. Należy pamiętać, że w istniejących chorób, trzeba dietę konsultować z lekarzem.
My zajmiemy się profilaktyką, tym co należy robić, żeby choroba nie zaistniała, co robić by zdrowo żyć.